Włosy dziką szczotką czesane – recenzja szczotki Khaja z naturalnego włosia dzika

9 listopada 2015 |

Szczotka z naturalnej szczeciny dzika. W tle Fenek.

Bardzo długo zwlekałam z zakupem szczotki z naturalnego włosia. W mojej wyobraźni zakorzeniony był obraz szczotki z miękkim włosiem, którym można najwyżej co pogłaskać się po głowie. Zastanawiałam się, czy taką szczotką da się w ogóle uczesać? Czy w ogóle warto inwestować w coś takiego? Wreszcie postanowiłam spróbować. I muszę przyznać, że odkąd posiadam w swoim arsenale tą szczotkę, czesanie włosów stało się dla mnie przyjemnym codziennym rytuałem.

Aktualizacja: porównanie szczotki Khaja z Tangle Teezer.

Zacznijmy od małego wyjaśnienia. Jako że Wasza Puchatość Lisia Księżniczka ma w sobie trochę z lisa i trochę z człowieka, to dzisiaj będzie wpis bardziej człowiekowaty niż niukowaty. Czasem będzie tak na blogu. Taka już natura Lisiej Księżniczki.

Chciałam też zaznaczyć, że dzisiaj do zdjęć z dziką szczotką pięknie pozowali Fenek i Cytrynek. Każda roślinka będąca pod opieką Waszej Puchatości ma imię i niepowtarzalną osobowość. Tak więc moim dzisiejszym modelom będą poświęcone osobne wpisy.

Wróćmy do tematu dzikich włosów i szczotek.

Mam długie włosy, które są dosyć niesforne. Ni to pofalowane, ni to proste, często się plączą, a potem nie dają się tak łatwo rozczesać. Zanim poznałam możliwości szczotki naturalnej do czesania suchych włosów używałam szczotki drewnianej, nabytej w pierwszej lepszej drogerii. I tu z każdym czesaniem zaczynał się mój mały horror: szczotka szarpała włosy, a gdy natrafiła na lekkie splątanie, lub co gorsza kołtun, to szansa na bezbolesne wyczesanie się graniczyła z cudem. W nadziei na zmianę tej nieprzyjemnej czynności postanowiłam zakupić główną bohaterkę tego wpisu.

Wybrałam szczotkę Helena firmy Khaja. Kiedy zobaczyłam ją na własne oczy to od razu pomyślałam, że taka szczotka mogłaby być świetnym pomysłem na prezent. Jest bardzo ładnie i starannie wykonana. Dostępna jest w kilku wariantach kolorystycznych. Ja wybrałam ten z czarnym włosiem i ciemnoczerwoną rączką. Szczotka jest lekka, o wiele lżejsza niż oczekiwałam i przyjemnie leży w dłoni. Włosie, a właściwie szczecina dzika, jest sztywne (ale także elastyczne) co całkowicie zburzyło moje wyobrażenia o których napisałam we wstępie.

Początkowo do czesania tą szczotką trudno mi się było przyzwyczaić. Przyciskałam szczotkę za mocno, przez co szczecina drapała moją skórę głowy, co nie było zbyt komfortowe. Kiedy już udało mi się znaleźć odpowiedni nacisk okazało się też, że musiało minąć trochę czasu (ok. 2 tygodnie) by skóra mojej głowy przyzwyczaiła się do nowego uczucia i mogła korzystać z dobrodziejstwa masażu wykonywanego nią przy każdorazowym czesaniu.

Jeżeli chodzi o czesanie włosów, to już przy pierwszym użyciu odczułam diametralną różnicę. Włosy dosłownie prześlizgują się pomiędzy szczeciną szczotki. Splątane kosmyki rozplątują się przy delikatnym, choć zdecydowanym ruchu, do którego nie potrzeba ogromnej siły ani szarpania. Jeżeli włosy wyszczotkujemy w pozycji pochylonej głową w dół, od nasady do końcówek, to po odrzuceniu czupryny w tył będziemy mieć na głowie efekt push up. Jeśli wyczeszemy je w pozycji z naturalnie wyprostowaną głową, to mogą one stać się bardziej przyklepane, ulizane – tak się dzieje w moim przypadku.

Po czterech miesiącach wyczesywania włosów tą szczotką zauważyłam następujące różnice:

  • włosy rzadziej się łamią,
  • poprawił się mój komfort przy codziennym czesaniu włosów – od kiedy używam szczotki z naturalnego włosia szczotkowanie włosów stało się dla mnie prawdziwą przyjemnością.

Do minusów używania szczotki zaliczyłabym okazjonalne elektryzowanie się włosów. Na dzień dzisiejszy nie wiem od czego zależy ten efekt, gdyż jednego dnia występuje, a innego już nie. W moim przypadku wystarczy lekkie przegładzenie ręką, by włosy wróciły do normalnego stanu, aczkolwiek nie u każdego ta metoda się sprawdzi.

Dodatkowym minusem, który bym podkreśliła, jest sposób pielęgnacji i czyszczenia samej szczotki. Mimo że staram się przechowywać szczotkę w zamkniętym pojemniku (co nie zawsze się udaje – czasem po prostu zapominam ją schować) to i tak osiada na niej kurz i zanieczyszczenia które ściągniemy z naszych włosów. W szczecinie szczotki osiadają także naturalnie wypadające włosy.

Producent podaje następujący sposób pielęgnacji swoich szczotek:

„Szczotkę należy regularnie wyczesywać za pomocą grzebienia z watą nasyconą spirytusem. Jest to najprostszy i bardzo skuteczny zabieg higieniczny.”

„Można też ostrożnie zanurzać w ciepłej wodzie z mydłem szczecinę szczotki cały czas pamiętając o tym by nie zamoczyć oprawki.”

Ja regularnie wyczesuję szczecinę szczotki grzebieniem, dzięki czemu z łatwością pozbywam się z niej włosów które wypadły podczas czesania. Raz na jakiś czas myję samą szczecinę w letniej wodzie z szamponem, starając się nie zamoczyć drewnianej części. Następnie nakładam na włosie odżywkę i również spłukuję. Szczotka wysycha naturalnie. Uwaga: mokra szczotka ma dosyć charakterystyczny niezbyt przyjemny zapach. Po prostu pachnie dziko… Po wyschnięciu woń się ulatnia.

Podsumowując, szczotka ze szczeciny dzika „Helena” firmy Khaja okazała się być dla mnie strzałem w dziesiątkę. Zmieniła mój mały codzienny horror bolesnego wyczesywania włosów w przyjemny rytuał codziennej pielęgnacji. Na dzień dzisiejszy jestem  zadowolona z tego zakupu i gorąco polecam wszystkim którzy zastanawiają się nad sprawieniem sobie takiej dzikiej szczotki.

Szczotka z naturalnej szczeciny dzika. W tle Cytrynek.

Dodam jeszcze tylko, że powyższy wpis jest moją opinią opartą na osobistym doświadczeniu z używaniem opisanej powyżej szczotki. Z pewnością są osoby którym stosowanie szczotki z naturalnego włosia dzika nie przypadło do gustu, co może zależeć od indywidualnych preferencji, typu włosów lub po prostu wolą inne rodzaje szczotek i to jest także ok.